Wróciło moje stare ja.
Dziwna jestem. Baardzo dziwna.
Głowa mi pęka w szwach od nadmiaru myśli.
Podsumowując:
- Babcia w szpitalu
Koniec smęcenia.
O co chodzi z tym "wróciłam"?
Chodzi o to, że znowu jestem tą samą Weną.
Tak jak kiedyś- na nowo- nie boję się już śmierci, do każdego przyjdzie. Nikogo nie ominie.
Nie boję się bólu.
Ale to nie znaczy że się tnę. nie. Nigdy(no prawie) tego nie robiłam i nigdy nie będę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziś - Lany Poniedziałek.
Kilka creazolek zrobiło najazd na mój dom. I mnie zlało. Ja je też.
Jestem cała mokra. Dosłownie cała.
A na 17:00 do kościoła. Jest 15:57. I jak ja zdarzę się wysuszyć?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, że rzadko piszę. Jestem zbyt zajęta pisaniem Pamiętnika Kamili.
Nawet mojego tradycyjnego pamiętnika nie piszę. A teraz rysuję portret Mimi.
Chcę go Jej wysłać. Ale nie wiem jeszcze jak wyjdzie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie wstawiam swoich zdjęć bo
- Nie mogę zgrać ich z aparatu. Zgubiłam kabelek
Jestem Wariatką -poraziłam się prądem. I mi się podobało.
To przecież nie boli. Tylko takie pulsowanie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz